Czy miałyście kiedykolwiek trudność z aplikacją cieni sypkich? Nie trzymały się dobrze na powiece, osypywały się, kolor nie odpowiadał temu, czego oczekiwałyście?
A może macie swój ulubiony cień, który widziałybyście w roli eyelinera, ale nie ma takiego koloru dostępnego na rynku w tejże formie?
Z rozwiązaniem tego problemu przychodzi do nas firma Inglot. Stworzyli unikalny płyn, który potrafi zdziałać cuda w sferze kosmetycznej. DURALINE.
Duraline to płyn, który umożliwia aplikację na mokro cieni sypkich i prasowanych, podkreśla głębię koloru, przedłuża trwałość makijażu. Śmiało można stwierdzić, że po użyciu tego magicznego płynu, cienie są wodoodporne.
Produkt jest w szklanej buteleczce, ma pipetkę, dzięki której łatwo odmierzymy potrzebną ilość płynu. Pojemność opakowania to 9ml, koszt 26zł.
Płyn jest niesamowicie wydajny, wystarczy jedna kropla Duraline, aby zacząć bawić się kolorami ulubionych cieni!
Zobaczcie sami.
Po lewej: stronie sypki cień Inglot nr 80, po prawej: stronie ten sam cień zmieszany z płynem Duraline. Różnica jest kolosalna ;) kolor jest bardziej intensywny, "podbity". Po wyschnięciu tej mieszanki, cień jest nie do ruszenia- nie rozmazuje się, a zmycie go samą wodą jest niemożliwe.
Dzięki temu produktowi zrobimy też eyeliner, wystarczy tylko zamoczyć odpowiedni pędzel w płynie, zmieszać z cieniem i śmiało rysować kreskę na powiece.
Duraline świetnie sprawdza się również jako ratunek dla wyschniętych kremowych produktów, między innymi: żelowe kontorówki, cienie w kremie.
W ramach ciekawostek: produkt jest hypoalergiczny.
Nie mogę również nie wspomnieć o tym, że jest kolejny hit kosmetyczny rodem z Polski! Przeglądając Internet, śledząc poczynania firmy Inglot na rynku międzynarodowym- z dumą możemy stwierdzić, że już nie tylko My, Polki, uwielbiamy te kosmetyki, ale i kobiety z całego świata.
Warto wypróbować. Makijaż stanie się super zabawą! :)
Ana.


Prześlij komentarz