Ulubieńcy maja 2016 | EVREE, OILLAN, KERASTASE, MAX FACTOR, MAC, RESIBO, MAYBELLINE

Cześć!
Czas na ulubieńców!



Jak widać, nie mam wielu produktów do pokazania, wybrałam tylko te, które naprawdę były używane przeze mnie systematycznie i wiernie przez cały miesiąc :)

Zaczynamy!

Na pierwszy rzut: włosy!
Jedna rzecz, a tak cieszy. Poznajcie najlepsze serum ever- Kerastase Resistance, Serum Therapiste.


Swoje opakowanie zakupiłam w salonie fryzjerskim, który odwiedzam tu w Opolu niezmiennie od kilku lat. Cała linia produktów przeznaczona jest do włosów cienkich.
Za 30ml produktu zapłaciłam 119zł.
Nie będę ukrywać, że skutecznie zostałam do tego zakupu zachęcona przez Basię z 'jutubowego' kanału callmeblondieee. Basia polecała tę serię kosmetyków, a zwłaszcza serum.

Dwufazowe serum Kerastase to olejek i krem. Mieszankę tych dwóch składników nakładamy na końcówki włosów mokrych (przed suszeniem) i/lub na wysuszone włosy, aby je scalić i wygładzić. Serum jest doskonałe do używania go w formie pierwszej, zapewnia nam wysoką ochronę na działanie suszarek, lokówek, prostownic; doskonale sprawdza się też jako magiczny eliksir do wykończenia fryzury.
Nie mogę również nie wspomnieć o zapachu- obłęd. Produkt pachnie bardzo ekskluzywnie, działa na moje zmysły powonienia w sposób szczególny.
Odkąd używam serum Kerastase Resistance moje włosy mniej się plączą, nie puszą, pięknie wyglądają, są miękkie i porządnie nawilżone. Same plusy!

Kolejnymi ulubieńcami, tym razem w sferze pielęgnacji, są:
- Oillan, seria Balance, Nawilżający krem łagodzący reaktywność,
- Resibo, olejek do demakijażu twarzy,
- Evree, olejek upiększający Magic Rose.


Olejek do oczyszczania/ demakijażu twarzy używam od kilku miesięcy i jest to mój zdecydowany hit kosmetyczny tego roku. Po więcej informacji na jego temat zapraszam kilka postów wcześniej -> RESIBO - olejek myjący do demakijażu twarzy - recenzja . Recenzję olejku Evree również zamieściłam w osobnym wpisie, gdzie opisałam wszystkie jego zalety. To już moja druga buteleczka, więc świadczy to tylko o tym, że naprawdę jest moim ulubieńcem -> Olejek Magic Rose od Evree - podstawa mojej pielęgnacji twarzy / recenzja .
Krem do twarzy marki Oillan to przypadkowy produkt w mojej pielęgnacji, ale przyznam, że jest to strzał w dziesiątkę. Podczas pracowniczej delegacji skończył mi się produkt do porannego mycia twarzy, dlatego szybko musiałam zakupić coś, co nie jest hotelowym żelem ;) W aptece zainteresowałam się emulsją do mycia właśnie marki Oillan, a w zestawie był ten oto kremik. I bardzo dobrze! Prawdą jest jednak to, że na początku odstawiłam go gdzieś do tzw.: szuflady zapasów. Na początku kwietnia sięgnęłam po niego z powrotem.
Krem jest lekki w konsystencji, dobrze się wchłania w moją skórę. Używam go rano, po oczyszczeniu twarzy, na serum (o którym może wspomnę w niedalekiej przyszłości). Super nadaje się pod makijaż- krem świetnie utrzymuje mejkap przez cały czas.
Produkt bardzo mnie zaskoczył. Nie mam skóry twarzy specjalnie wrażliwej ani skłonnej do zaczerwienień, ale mimo wszystko bardzo mi odpowiada. Nie zrobił krzywdy- tzn., nie spowodował żadnego niepożądanego zapchania, wyprysków, itp. Za to zauważyłam dużo plusów. Skutecznie nawilża, poprawia elastyczność skóry, nie czuję ściągnięcia ani przesuszenia, które przeważnie po oczyszczaniu twarzy z użyciem wody jest u mnie dokuczliwe. Po zastosowaniu tego kremu lubię dotykać palcami swojej twarzy- jest taka... pulchna- mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi ;) mam poczucie, że moja skóra jest zadowolona- po prostu!

W maju wyróżniłam również trzech ulubieńców kolorowych:
- Max Factor, podkład Facefinity All Day Flawless,
- Maybelline, cień w kremie ColorTattoo,
- MAC, pomadka do ust


Tutaj nie będę rozwodzić się za bardzo nad tymi produktami, bo podejrzewam, że są Wam znane.
Krem w kremie Maybelline to hit nie jednej z nas ;) Ja szczególnie upodobałam sobie odcień Creme De Rose, który jest "brudnym", matowym różem- idealnie mi się sprawdza jako baza pod cienie, choć nie jest tajemnicą, że używam go również samodzielnie i tak samo się sprawdza idealnie. Nie ściera się, nie roluje, trzyma matowość i przedłuża trwałość ceni prasowanych, sypkich. Polecam.
Podkład Max Factor zakupiłam na promocji -49% w Rossmannie. Podkład wydaje się jakoby suchy, ale mimo wszystko położony na bazę, wygląda bardzo ładnie. Ma mocne średnie krycie, kolor niestety troszkę ciemnieje w ciągu dnia, jednak nie jest to kłopotliwe- nie ma znaczącej różnicy.
Nie jest moim ulubieńcem ever, ale uważam, że zasłużył na miano ulubieńca miesiąca- był ze mną każdego dnia, kiedy nosiłam makijaż- ot co! :)
No i ona- pomadka MAC w kolorze Angel. Zużycie mówi samo za siebie- byłam jej wierna. Jak to mówią amerykanki: "kolor jest piękny, wygląda jak mój naturalny odcień ust, ale lepszy" ;) Pomadka jest z serii Frost, czyli ma średnie krycie i wysoki połysk- idealna na co dzień. Uwielbiam!

I wszystko. Finito! :)

A jakie są Wasze ulubione kosmetyki w tym miesiącu?

Pozdrawiam, Anka

Post a Comment

Sprawdź!