Kolejni ulubieńcy minionego miesiąca! Oprócz tych, o których już wspominałam wcześniej, w listopadzie często sięgałam po te, które zobaczycie poniżej. Chodźcie! :)
Bez zbędnych opowieści- przedstawiam Wam moich ulubieńców.
Korektor CATRICE. Używam pod oczy i świetnie się sprawdza. Nie jest zbyt ciężki, kryje moje cienie (mam lekkie zasinienia), nie zbiera się w załamaniach. Jedynym minusem jest to, że lekko ciemnieje, ale ciiiiii... I tak go bardzo polubiłam ;) Mam numerek 010 Poralain.
Kolejny gagatek, który trafiał do moich rączek najczęściej, to podkład Maybelline z serii Affinitone.
Od dłuższego czasu jest w mojej toaletce, przez jakiś czas był zapomniany, teraz z podkulonym ogonem wracam :) Cera wygląda bardzo naturalnie, odcień podkładu dostosowuje się do mojej skóry, nie ściera się. Jak dobrze, że sobie o nim przypomniałam :)
Jeśli chodzi o malowanie oczu- jestem ostatnio przeleniem ;) (wiem, nie ma takiego słowa... ;) )
Najszybszy makijaż świata w moim wykonaniu to czarna kreska kredką, roztarta palcem i ot! Do tego bardzo skomplikowanego zabiegu ( ;) ) sięgałam po kredkę Yves Saint Laurent. Bardzo czarna, miękka i niesamowicie trwała. Miłość <3
Do grona ulubieńców pielęgnacyjnych trafiła maseczka do twarzy od Banii Agafii.
Witaminowa maseczka nawilżająca. Bardzo dużo recenzji można poczytać w Internetach, dlatego ja nie będę się rozpisywać. Na mojej skórze ten produkt daje lekkie uczucie rozgrzewające. Mam wrażenie, że wszystkie składniki tej maski są wchłanianie przez moją twarz i to mi się podoba. Wyraźnie nawilża moją twarz. Konsystencja czerwonej galaretki.
I ostatni produkt, tym razem do pielęgnacji włosów. Maska dyscyplinująca od Kerastase.
Produkt drogi i dostępny w salonach fryzjerskich. Dlaczego tak bardzo mi się podoba?
Kilka miesięcy temu moje włosy zaczęły wypadać w ilościach nie do opisania. Mój fryzjer też zauważył tę zmianę pytając: "gdzie Ty masz włosy?!". Ano tak, wypadanie włosów spowodowane było ogromnym stresem i nerwami, które ostatnio mi towarzyszą niemalże codziennie. Do swojej diety wprowadziłam suplement diety VITAPIL, zmieniłam także samą jakość jedzenia... Jestem po ponad dwóch miesiącach łykania tychże tabletek i zdecydowanie widzę różnicę. Włosy przestały wypadać, a nawet pojawiły się nowe "baby hair". I właśnie o te maleństwa tu chodzi ;)
Maska powoduje, że włosy się nie puszą, nie elektryzują, łatwo roczesują i przede wszystkim- te nowe "baby hair" nie odstają mi jak antenki na czubku głowy ;) Dodatkowo- produkt niesamowicie pachnie, luksus dla nozdrzy :) konsystencja kremowa i aksamitna. Używam z ogromną przyjemnością, ale oszczędzam :)
Dajcie znać, czy znacie któryś z moich ulubieńców :)
Chętnie poczytam Wasze opinie.
Pozdrawiam, A.










Powoli zakochuję się w tych maseczkach do twarzy :)
OdpowiedzUsuńDokładnie wiem, co czujesz ;)
UsuńNie wiem, co jest nie tak, ale ja chyba nie potrafię używać mojego Affinitone, bo robiłam do niego kilka podejść i moja twarz wygląda jak maska, a może nawet jak maska maski. Nie pasuje mi ten podkład, jakoś tak dziwnie zasycha mi na twarzy, a później tak jakby się wykrusza i okropnie to wygląda. Wiem, że mnóstwo osób zachwyca się tym podkładem, a ja jakoś nie potrafię. Jeśli chodzi o maski z Bani Agafii, to wiele dobrego o nich słyszałam i ostatnio zakupiłam sobie je na próbę. Niebawem sama się przekonam o ich cudownej mocy :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSwoją tubkę podkładu kupiłam około rok temu. Na początku było podobnie- nie pasował mi. Wróciłam do niego później, po kilku miesiącach. I wtedy było już zdecydowanie lepiej, a teraz jest moim pierwszym wyborem rano podczas makijażu :) być może to zależy od stanu naszej cery, poziomie nawilżenia, pielęgnacji, jaką nakładamy pod podkład, itp. :) moja rada: odstaw go teraz, spróbuj w innym czasie. Często ta zasada się sprawdza :) również pozdrawiam ;)
UsuńZnam maskę BA i Affinitone - zupełnie się z nimi dogadać nie mogłam ;) Za to korektor Catrice przypadł mi do gustu :)
OdpowiedzUsuńPrześlij komentarz