Z ogromną przyjemnością piszę ten post, bo już za chwilę, za momencik, wyrzucę te śmieci do kosza ;) i zabawa zacznie się od początku :) dziś będą opakowania puste oraz te niedokończone, których przydatność jest wątpliwa z racji daty ważności.
Zapraszam!
-Produkty do mycia ciała-
PLANET SPA, Avon- eliksir do kąpieli. Pachniał delikatnie, barwił wodę na lekko różowy kolor. Nie odczułam nawilżających właściwości, ale mnie ciężko zadowolić w tej kwestii ;)
CETAPHIL, emulsja micelarna do mycia twarzy i ciała. Mój ulubieniec od miesięcy :) delikatny płyn do porannej pielęgnacji.
VIANEK, żel pod prysznic. Do mojej suchej i mocno wrażliwej skóry sprawdził się całkiem ok. Skład naturalny, pachniał przyjemnie. Ideałem nie jest, szukam więc dalej.
NIVEA, balsam pod prysznic. Sama nie wiem, czy lubię ten produkt, czy raczej jest to gadżet, którego nie potrzebuję :) przy pierwszych użyciach odczuwałam lekkie nawilżenie (lub coś podobnego), ale później już nie było tego ... czegoś. Chyba nie kupię ponownie.
-Produkty do twarzy-
SORAYA, peeling do twarzy. Lubię go, czasami sięgam po taki rodzaj mechanicznego ścierania, ale te duże opakowanie to męka. Skuteczność ścierania najlepsza w swojej dziedzinie :)
CLINIQUE, miniprodukty trzech kroków. Mydło do mycia twarzy, tonik złuszczający (stopień 2) oraz nawilżający lotion. Ulubieńcy ulubieńców! Kupiłam za 49zł w Douglasie i przepadłam. Obecnie używam produktów pełnowymiarowych i jestem bardzo zadowolona.
L'Oreal, płyn micelarny. Przyjemny, ale niczym nie różniący się od różowego Garniera. Zmywał makijaż oczu, nie podrażniał ich- przyzwoity.
URIAGE, maseczka do twarzy. Miniprodukt z pudełka beGlossy. Opakowanie zawierało kosmetyku na dwie aplikacje. Bardzo mi się podobał efekt, jaki dawała ta maska. Uczucie mocno kojące, komfortowe. W planach mam zakupić wersję pełnowymiarową :)
-Produkty do włosów-
PANTENE, 1-minutowa odżywka. Kolejny znaleziony w pudełku beGlossy. Nie byłam przekonana, a jednak! To się naprawdę sprawdziło :) Mam już w zapasie kilka takich ampułek. Włosy po spłukaniu produktu są niesamowicie miękkie i odżywione, ale absolutnie nie obciążone. Nie wiem, co ta odżywka ma składzie, ale w sumie to mnie nie obchodzi... Działa! :)
KERASTASE, serum do włosów. Mój ulubieniec, którym zachwycałam się latem. Pięknie pachnie, scala rozdwojone końcówki, włosy lśnią, są miękkie. Odstrasza cena, dlatego nie odkupiłam jeszcze kolejnego opakowania. Liczę na to, że może kiedyś znajdę coś podobnego w niższej cenie.
BATISTE, suchy szampon. Każdy zna i swoją opinię ma :) Ja używam od czasu do czasu. Tu wersja mniejsza, torebkowa. Lubię i zawsze mam taki produkt w łazience, tak awaryjnie :)
417, szampon. Mini wersja z beGlossy. Nie pamiętam super działania, więc chyba był przeciętny ;)
LADY SPEED STICK, antyperspirant w żelu. Jest to moja najbardziej ulubiona wersja antyperspirantu. Wersje zapachowe są wyborem przypadkowym. U mnie działa tak, jak powinien, aczkolwiek nie mam z potliwością dużych problemów.
- Makijaż -
Czas przyszedł również na 3 opakowania maskar do rzęs.
MAX FACTOR oraz L'OREAL- fioletowi ulubieńcy oraz gagatek, który bardzo szybko wysechł.
Wszyscy poniżej dają ładny efekt pogrubienia rzęs.
- Produkty, które wyrzucam -
Lakiery Golden Rose oraz topcoat Sally Hansen.
Zawartość każdego z nich pozostawia wątpliwości co świeżości ;)
Lakiery są rozwarstwione, a top zgęstniał na kamień ;)
Róż w kremie MAYBELLINE oraz korektor PAESE.
Róż skamieniał (termin przydatności dawno też minął) a korektor to totalna klapa i raczej nie chciałabym go komuś dawać... Bo nie chcę szerzyć niezadowolenia ;)
Krem BB Golden Rose oraz filtr w kremie Vichy.
Krem BB totalnie się rozlał z opakowania, ten "dziubek" do dozowania produktu jest straszny. Nie mam cierpliwości do takich rzeczy. Szybko się denerwuje, bo zamiast używać produktu- muszę najpierw wytrzeć nakrętkę, opakowani i ręce... Noł, noł, noł...
Filtr bardzo lubiłam, ale data ważności minęła w czerwcu, więc czas na wyrok zarządzający usunięcie z łazienki ;)
Ufff...
Misja wykonana, śmieci w koszu!
Ciekawa jestem, co Wy zużyłyście w styczniu :)
Znacie moich "pustaków" ? ;)
Pozdrawiam, A.









Prześlij komentarz