BeGlossy Marzec 2017 | 5th Birthday Edition


Długie dni minęły od ostatniego wpisu, zaległości się nagromadziły, człowiek jakby starszy ;)
Długo się zastanawiałam, czy robić wpis o zapomnianym już niemalże pudełku beGlossy z marca.
Postanowiłam jednak, że mimo upływu czasu- konsekwentnie post powinien się pojawić.

Jeśli jeszcze jest ktoś, kto nie widział choćby jednego zdjęcia na Instagramie, lub nie zerknął na jakikolwiek post w tym temacie- to serdecznie zapraszam! Oto zawartość:


Piąte urodziny beGlossy w Polsce, wydawać się mogło, że zawartość będzie zacna :)
Oczekiwania jednak okazały się dość zgubne, ponieważ osobiście nie byłam bardzo zadowolona. Zawartość była przeciętna, nie porwała mego serca :)


Pozytywną częścią tej zawartości jest miniatura produktu marki Vichy, z serii IDEALIA.
Wg producenta jest to krem, który długotrwale nawilży i rozświetli naszą skórę, wyrówna jej koloryt, wygładzi pierwsze zmarszczki i zmniejszy widoczne pory.
Czy tak będzie? Przetestuję za miesiąc- zabieram ten produkt ze sobą na urlop. Później Wam o tym napiszę :)


Kolejny produkt w wersji miniaturowej jest zupełnie mi nieznany. Marka BEAVER Professional jest totalną nowością. Tutaj: mgiełka odżywczo- nawilżająca. Uwaga! Obiecują nam, że mgiełka zamyka wilgoć wewnątrz włosów, izoluje je od słońca i zanieczyszczonego powietrza. Pięknie! :) Zobaczymy.


Produkt pełnowymiarowy, ale zupełnie u mnie zbędny- krem odżywczy do twarzy i ciała.
Jak wyżej: krem do wszystkiego i do niczego. Krem za 6 złotych... Szału nie ma.


Coś, co mnie ucieszyło, mimo swojej malutkiej zawartości- serum Flaco-C AURIGA.
Od dawna chodzę obok tego pełnowymiarowego kosmetyku, jednak jeszcze się nie skusiłam.
Teraz, mając możliwość przetestowania tego kultowego serum, będą mogła bez niepewności podjąć tę męską decyzję ;)


BANDI- maska ryżowa przed wielkim wyjściem.
Działanie wygładzająco- rozjaśniające. Usuwa objawy zmęczenia, napina skórę, odświeża, rozświetla cerę. Jeszcze nie stosowałam, więc nie powiem, czy tak właśnie jest. Jest to formuła sypkiego proszku, a ja nie lubię bawić się z rozrabianiem produktów, itd. Eh... nie wiem, nie wiem.


Oj... To "cudo" to jest perełka :D Tłusty błyszczyk z widocznymi drobinami. Przypomniały mi się lata 90. Umc, umc! Disco- błysko! :D zobaczcie sami. Poza tym- zapach słodko- szpitalny :)



Dodatkowo dostaliśmy prezenty w postaci próbek:




Co sądzicie?
Macie swoje doświadczenia?

Kolejny wpis, już za kilka godzin, będzie również o pudełku beGlossy ;)
Kwietniowa edycja jest u mnie i czeka w kolejce do udostępnienia :)

An.

Post a Comment

Sprawdź!