Ogrom pustych opakowań się uzbierało od ostatniego wpisu, trzeba to ogarnąć! ;)
Sama bardzo lubię obserwować wpisy tego typu, ale przygotowywać je- to zupełnie inna bajka!
Zróbmy to szybko- pogadajmy o tym, co tu się znalazło i wyrzućmy do kosza.
Następni pretendenci do zdenkowanych są blisko ;)
Zaczniemy od tych największych opakowań, aby sterta zmniejszyła się nieco szybciej ;)
Żele pod prysznic Fa. Dla mojej skóry to były małe koszmarki ;) Pięknie pachniały, ale skóra po umyciu była sucha.. Oczywiście to cecha mojego ciała, jest odwodniona, ma skłonności do przesuszenia. Niestety, żele Fa wykończyliśmy i już nie wracamy ;)
Peeling myjący Joanna. Znany już wszędzie, także u mnie produkt, który nie jest typowym zdzierakiem, nie ma super składu... Ale pięknie pachnie i nie szkodzi :) dla mnie ok.
Szampon i odżywka do włosów blond JOHN FRIEDA. Producent obiecuje efekt delikatnego rozjaśnienia włosów, nie powodując zażółcenia odcienia blond. Kosmetyki bardzo ładnie pachną (zapach utrzymuje się długo po umyciu i wysuszeniu), są wydajne, niestety cena regularna jest nieco wysoka. Nie zauważałam efektów rozjaśnienia, jednak muszę zaznaczyć, że nie używałam regularnie tego zestawu przy każdym użyciu, a na zmianę z innymi produktami. Ważne jest to, że seria ta nie przesusza włosów!
Szampon do włosów z kofeiną przeciw wypadaniu Alterra. Szampon, do którego wracam co jakiś czas. Od dawna mam już swoją metodę mycia włosów- używam szamponu dwa razy. Zawsze! Pierwszy raz po to, aby zmyć pierwszy brud, drugi raz aby szampon mógł coś zadziałać swoimi składnikami. Dlatego też pod prysznicem mam dwa szampony- pierwszy oczyszczający, etc., drugi łączony w zestawie z odżywką. Ten zawsze był pierwszy ;) Lubię i będę wracać :)
Maska do włosów BIOVAX Orchidea L'biotica. Maska, która bardzo długo stała pod moim prysznicem. Konsystencja kremowa z kapsułkami, bardzo mocny zapach. Nie wiem, dlaczego tak długo ją zużywałam... Chyba jej nie polubiłam za bardzo. Wygładza włosy, ale jeśli trochę przesadzimy z ilością- może włosy obciążyć. Mam jeszcze jedną wersję, czarną, ale nie wiem kiedy się pojawi w denku ;)
Balsam do włosów WELLA seria OIL REFLECTIONS. Miniatura kosmetyku, który był w jednym z pudełek beGlossy. Bardzo mi się podobał ten produkt- wystarczyło 2 minuty balsamu na włosach, aby po zmyciu wodą odczuć miękkość i wygładzenie. Przyjemny, delikatny zapach. Idealny produkt pod prysznic! Szukam już w sieci pełnowymiarowego opakowania, bo odczuwam jego brak :)
Suchy szampon do włosów AUSSIE. Niestety, nie mogę go Wam polecić... Produkt kiepski, nie odświeża włosów, właściwie oprócz oblepiania włosów- robi nic :(
Suchy szampon Batiste. Ulubieniec. Polecam! :D
Żel micelarny do mycia twarzy GARNIER. Żel dostałam w pudełku beGlossy i dobrze :)
Przyjemny żel do codziennie mycia twarzy. Nie przesusza, nie zapycha, odświeża skóra. Raczej nie radzi sobie z mocnym makijażem, ale wiadomo- możemy sobie z tym poradzić pomagając mu wcześniejszym demakijażem chusteczkami, itp. Jest ok.
Olejek do mycia twarzy BIELENDA. Seria różana, o której pisałam tutaj. Olejek delikatnie zmywa makijaż, ładnie pachnie, skóra po umyciu jest przyjemna w dotyku. Olejek nie zapchał mnie i nie podrażnił.
Balsam do ciała PALMERS. Gęsty, treściwe masło o zapachu kakao. JA bardzo lubię kosmetyki tej marki, często po nie sięgam na zakupach. Szczerze mogę Wam polecić- skóra jest dogłębnie nawilżona. Zapach kakao jest dość intensywne, więc jeśli nie lubicie takich zapachów- to może być dla Was minus :) EDIT: proszę się nie przejmować opakowaniem ;) nic z tych rzeczy! Ta wersja po prostu miała pompkę ;)
Mleczko do ciała NIVEA. Mleczko o standardowym zapachu NIVEA. Niestety, dla mnie to bubel.
Przykro mi stwierdzić fakt, ale ten produkt zapchał mi skórę. Dziwne podskórne pryszczyki na plecach, ramionach. Coś niespotykanego... Nie skończyłam tego opakowania, jest to oszukane denko.
Próbka balsamu CLARINS. Ładnie pachniał, szybko się wchłonął. Tyle.
Krem na dzień i na noc RedBlocker. Krem na dzień z zielonym pigmentem i SPF15. Krem na noc o białej, gęstej konssytencji. Oba kremy bardzo dobrze mi służyły. Nie zapchały, nie spowodowały żadnych podrażnień. Krem na dzień sprawdzał się pod makijaż, nie ważył się z podkładem. Duże opakowania, bo 50ml produktu w tubce. Bardzo wydajne, używałam ich codziennie i wystarczyły mi na kilka miesięcy. Czy polecam? Tak, ale dla osób z małymi wymaganiami ;)
Krem do twarzy YASUMI z kwasem laktobionowym. Niestety, oszukane denko. Opakowanie, które jest pełne produktu. Nie miałam okazji go użyć, ponieważ się zepsuł... :( zważył się, mimo, że trzymam zapasy kosmetyków w ciemnych szufladach.
Serum Aktywator Młodości 100% Witamina C, firma AVA. Moje drugie opakowanie tego kosmetyku i zapewne nie ostatnie :) Serum, które używałam codziennie rano, pod krem. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej/ lepkiej warstwy. Witamina C to zawsze dobry pomysł, jeśli chodzi o zdrowie, czy pielęgnację, więc polecam! Nie ma minusów, żadnych :)
Miniatura kremu Uriage- głęboko nawilżający/nawadniający. ta mała zawartość wystarczyła mi na dwa użycia po zmyciu maseczek oczyszczających. Lekki krem, szybko wchłaniający się z wyraźnym uczuciem ukojenia dla skóry. Myślę, że gdybym nie miała takich zapasów kremowych, to zainteresowałbym się pełnym opakowaniem.
Miniatura kremu z wysokim filtrem 50+ LA ROCHE-POSAY Anthelios XL. Mocne filtry na lato to podstawa, a ten jest idealny dla osób dbające o fotoochronę :) Krem lekko bieli skórę, ale za taką ochronę przed słońcem jestem w stanie to znieść :)
Tonik nawilżający do twarzy INGLOT dla cery suchej. Tonik o liliowym zapachu i pomarańczowej barwie.
Specyficzny kosmetyk, ponieważ używanie go było dla mnie zagadką do ostatniej kropli :) Używałam go zawsze rano, po oczyszczaniu cery. Skóra lekko czerwieniała, lekko podszczypywała... Cuda na kiju ;) ale nie zaszkodził w żaden sposób! Nie zapchał mnie, nie podrażniał tak mocno, żebym czuła się nie komfortowo. Wręcz przeciwnie: te podszczypywanie było dość przyjemne :) Na długo mi wystarczył. Nie ma najlepszego składu, ale... Uwieżcie mi, że chyba go polubiłam na tyle, że zastanawiam się nad powrotem do tego toniku :)
Woda termalna URIAGE. Ulubieniec od lat. Jak widać zużywam duże jej ilości- duże opakowanie, które stoi w łazience i małe- w torebce. Ogromnym plusem jest to, że nie trzeba jej osuszać chusteczką! Jest uniwersalnym produktem do nawilżania, odświeżania, łagodzenia podrażnień czy oparzeń... Polecam!
Nawilżane chusteczki BeBeauty. Tego typu chusteczki zużywam codziennie jako pierwszy etap demakijażu twarzy. Po tym kroku myję twarz wodą z żelem, lub olejkiem. Jednak zawsze chusteczki nawilżone w łazience mam. Nie zależnie jakie i skąd. Te są OK. Nie zaszkodziły mi w żaden sposób, są tanie i dostępne w Biedronce. Nic więcej nie potrzebuję :)
Maska w płachcie GARNIER. Miałam już wersję niebieską, była ok. Ta też jest całkiem fajna.
Minusem może być to, że rozmiar maski jest dość duży i jest zbyt mocno nasączony kosmetykiem, który ocieka w nadmiarze. Nic jednak szczególnego nie zauważyłam. Raczej nie kupię kolejnej.
Hydrożelowe płatki pod oczy EXCLUSIVE COSMETICS. Płatki żelowe, lekko nasączone płynem, o fluo-barwie ;) niestety, jak dla mnie za słabe. Jeśli już używam tego typu produkty, to chcę, aby doraźnie nawilżyły moją strefę pod oczami- te płatki nie spełniły moich oczekiwań.
Płatki punktowe Cettua z kwasem salicylowym i drzewem herbacianym. Must Have w mojej kosmetyczce! 48sztuk płatków o dwóch wielkościach. Jeśli mam jakąś niespodziankę, po wieczornej pielęgnacji, przyklejam płatek na gamonia i idę spać :) Rano odklejam plasterek i albo już go nie ma, albo jest mniejszy, albo gotowy do... eksmisji :)
Skoncentrowany krem do rąk Neutrogena. Bardzo gęsty, treściwy, mocno nawilżający. Dla mie tylko do użytku na noc, lub jako maska. Bardzo lubię i często wracam.
Krem- maska do rąk TOŁPA. Całkiem Ok, ale bez szału. Jest wiele innych kremów lepiej działających, czy tak samo działających na rynku, że właściwie ten został zużyty i zapomniany :)
Antyperspirant w sprayu GARNIER. Jestem bardziej zwolenniczką innej formuły antyperspirantów jednak ten okazał się całkiem, całkiem... :) Ładny zapach, ciekawe rozwiązanie aplikatora- rozpylacza produktu. Ochrona też całkiem zacna ;) Myślę, że jeszcze sięgnę po niego kiedyś.
Pianka w żelu do golenia Gillette. Co tu dużo pisać... Wiadomo. Można omijać takie kosmetyki, ale po co, kiedy można sobie uprzyjemnić taką nudną i nieciekawą czynność jak golenie nóg :)
Ja używam i polecam.
Mydło w płynie do rąk Palmolive. Całkiem ok, ale moje suche dłonie jednak tęsknią do Dove :)
Pomadka do ust BEBE. Bezbarwna pomadka ochronna. Tłusta konsystencja, dobrze nawilża, jednak zbierała się w kącikach i w części wewnętrznej ust :/
Podkład REVLON do cery tłustej i mieszanej. Jeden z ulubionych trwałych podkładów w polskiej sferze kosmetycznej. Dla mnie jest to kultowy podkład, do którego mam sentyment, słabość, ale też któremu jestem wierna za to, jak wygląda na mojej skórze. Jest płynny, trwały, ma wiele odcieni i dwie możliwości doboru do typu cery. Są też przeciwnicy tego produktu, ale ja obiema rękami podpisuję się pod tymi, którzy go cenią.
Gąbka do makijażu GLAM-SPONGE. Zmasakrowana gąbeczka do nakładania podkładu. Jest to jeszcze ta pierwsza "pierwszejsza" wersja. Średnio ją lubiłam, była twarda, nie używało się jej komfortowo. ALE! Mam teraz nową wersję tej gąbki i jest zdecydowanie lepiej :)
Na koniec (uff...!) zdenkowana świeca KRINGLE. Zapach na początku był ładny, świeży, wiosenny.
Po kilku tygodniach stwierdzam, że jest.. łazienkowy ;) Dobrze, że była to mała wersja świecy i szybko ją wypaliłam, bo dużą męczyłabym długo. Intensywność zapachu jest wysoka, więc polecam zainteresować się świecami Kringle, choć może nie koniecznie tym zapachem ;)
Jesteście tu jeszcze? :D
O jejciuniu. Nigdy więcej nie dopuszczę do takich ilości, bo później post powstaje przez kilka godzin :D
Znacie jakieś produkty, o których tu pisałam?
A.















widze tutaj kilka produktow, po ktore sama siegam ponownie - zel Satin Care, platki pod oczy Exclusive.. :) lubilam calkiem te blond serie z JohnFrieda, ale mozna znalezc lepsze kosmetyki :d
OdpowiedzUsuńOjej, ile tego! :D Ja maski z Biovaxu uwielbiam, ale tej wersji akurat nie miałam ;) Ciekawi mnie też ten olejek różany, od dawna mam na niego ochotę i muszę w końcu kupić :D
OdpowiedzUsuńPrześlij komentarz