Śluz ze ślimaka znany był już wieki temu i stosowany jako wartościowy i drogocenny składnik kosmetyków. W INCI widoczny jako Snail Secretion Filtrate.
Skąd pomysł na taki właśnie składnik?
Dla ślimaka śluz jest idealną ochroną przed szorstkimi powierzchniami. Nie tylko stanowi funkcję ochronną, ale także regeneracyjną. I takie działanie ma również na naszą skórę.
Badania na tym składnikiem wykazały, że wydzielina ta zawiera kolagen, elastynę, alantoinę oraz kwas glikolowy. To głównie tej zawartości możemy zawdzięczać efekty nawilżające, odżywcze oraz ujędrniające. Co jeszcze bardziej ciekawe: śluz ze ślimaka zawiera naturalne antybiotyki, które działają zabójczo na infekcje skórne. Badanie wykazało również zawartość witamin A, E oraz C.
Śluz ze ślimaka obecnie ma wielorakie zastosowanie w kosmetyce. Jest stosowany jako główny dowodzący do walki z problemami skórnymi, trądzikiem i bliznami. Pobudza naszą skórę do wytwarzania kolagenu i elastyny. Przyśpiesza gojenie ran, łagodzi podrażnienia i stany zapalne skóry. Obecnie na rynku jest coraz więcej produktów z tym drogocennym składnikiem. Pamiętajcie jednak, że tylko śluz pozyskiwany w najczystszej postaci jest tym najbardziej wartościowym.
O tym, jak pozyskuje się śluz ze ślimaka w taki sposób, aby mógł się znaleźć w kosmetyku przeczytacie tutaj.
A teraz do rzeczy :)
Krem do twarzy ASPERSA dostajemy w szklanym, dość ciężkim słoiczku ze złotą nakrętką. Sam słoiczek jest jeszcze zapakowany w kartonik, którego osobiście już nie posiadam :) na biało- złotym opakowaniu kartonowym były informacje o produkcie w języku polskim oraz w języku angielskim.Jak możecie zauważyć, formuła kremu jest bardzo lekka. Po wstrząśnięciu opakowaniem, krem przemieszcza się wewnątrz słoiczka (widać różnicę na zdjęciu powyżej, które było robione kilka minut wcześniej). Zapach jest bardzo delikatny, przyjemny. Całość pod względem wizualnym prezentuje się niemalże luksusowo.
Krem używałam początkowo tylko na noc. Zaczęłam stosować go w okresie zimowym i okazało się to zbawieniem na moją przesuszoną cerę. Już po pierwszej aplikacji zauważyłam, że skóra wygląda lepiej. Nie obudziłam się z uczuciem ściągnięcia i przesuszonymi partiami wokół ust i brody. Już wtedy wiedziałam, że to będzie miłość ;)
Jak już wspomniałam przedtem- krem posiada bardzo lekką konsystencję. Jednocześnie niewielka ilość jest potrzebna na to, aby pokryć całą twarz. Szybko się rozprowadza i jeszcze szybciej się wchłania. Jakie było moje zdziwienie, kiedy przy pierwszym użyciu krem wchłonął się, a ja nie wiedziałam, czy mam to tak zostawić, czy może dołożyć :) wtedy dołożyłam, ale to był jedyny raz ;)
Z obserwacji już kilkumiesięcznych, jestem pewna, że krem nadaje się dla skór każdego rodzaju. Niezaprzeczalnie! Wiem o tym, bo sama mam cerę mieszaną, odwodnioną ale przetłuszczającą się- ten krem nie poddawał się jej wybrykom.
Po kilku tygodniach stosowania go jedynie wieczorem, zmieniłam nawyk. Zaczęłam nakładać go także rano. Jak się okazało, ten krem świetnie się sprawdza zarówno na wieczór jak i na dzień (zalecenia na opakowaniu też o tym wskazują, jednak ja zawsze robię po swojemu ;) ) Makijaż nienagannie się trzyma, skóra ukojona i dobrze nawilżona nie buntuje się i nie walczy z podkładem! Dodatkowo: zauważam poprawę kondycji mojej skóry na twarzy, efekt odżywienia widoczny już od samego początku stosowania utrzymuje się, po upływie miesięcy skóra nadal przyjmuje wszystkie składniki- nie przyzwyczaiła się i nie działa alergicznie. Coś, o czym muszę jeszcze wspomnieć to uczucie wygładzenia. Nie tylko po rozprowadzeniu kremu, ale jako efekt wypracowany przez systematyczne stosowanie produktu. Moje zadowolenie nie miało końca podczas używania kremy ASPERSA, dopóki nie sięgnęłam dna...
Produkt kupicie na firmowej stronie marki ASPERSA, kosztuje 269zł za 50ml.
Co jest bardzo istotne- jest to polska marka! Warto wiedzieć, że nie tylko producenci kosmetyków azjatyckich mogą się szczycić tymże składnikiem w swoich recepturach.
Polska też ma swojego lidera w tej dziedzinie- ASPERSA jest marką godną polecenia, a krem ich produkcji jest znakomitym wyborem podczas zakupów.
Polecam zainteresować się ofertą.
Anqa.
<post NIE jest sponsorowany, a produkt opisany powyżej jest moim samodzielnym zakupem>






Pierwszy raz spotykam tę markę. Nie skuszę się z powodu ceny ;)
OdpowiedzUsuńCena rzeczywiście jest wysoka, ale krem również wart zainteresowania ;)
UsuńPrześlij komentarz