To nie będzie post wychwalający. To będzie wołanie o pomstę do marki Clinique. O ile lubię tę fioletową serię, balsam i olejek nawet bardzo, tak chusteczki są tragedią pisaną w jednym akcie. Totalny niewypał.
Zaznaczę, że (na szczęście) sama ich nie kupiłam, a dostałam w prezencie gwiazdkowym. Gdybym wydała na nie swoje pieniądze, to byłabym baaaardzo zła 😉
Chusteczki są słabo nasączone, mają nieprzyjemny zapach i dziwną strukturę. Zmywanie makijażu twarzy jeszcze przejdzie, ale demakijaż oczu i wytuszowanych rzęs, to straszne doświadczenie. Efekt jest taki, że tusz jest rozmazany, a skóra wokół zaczerwieniona przez konieczność mocniejszego nacisku przy użyciu.
Bardzo, bardzo zły produkt. Używam ich tylko w ostateczności, czyli na wyjazdach, gdzie muszę zminimalizować ilość zabieranych produktów, choć wtedy i tak zawsze mam dodatkową mała buteleczkę wody micelarnej.
Czy miałyście kontakt z chusteczkami Clinique?
Być może moje złe wrażenia są oparte na pechowej partii produktu? Nie wiem, chciałabym wierzyć, że producent nie wypuścił czegoś tak złego... 😕
...
An.





Prześlij komentarz