Ja to nie umiem w bloga... :)
Zapewne nikt tego nie zauważył, ale mi ta przerwa leżała na sumieniu przeokropnie...
Od ostatniego postu minęło długich kilkanaście tygodni.
W tym czasie miałam ogrom pracy w pracy (o której na blogu nie piszę z racji wielu ograniczeń prywatności w spółce), przygotowywałam Święta Wielkanocne dla 19 osób, obskoczyłam dwie Komunie, obchodziłam urodziny Teściowej, Szwagierki, swoje i Dzień Matki razy dwa :) potem znowu dużo za dużo pracowałam, w między czasie przygotowywałam się do okresowych badań kolonoskopii, znowu byłam na urodzinach i w końcu na koniec miesiąca odpoczywałam...
OK, nie sama to wszystko przeżyłam, mam swojego partnera w zbrodni - Męża :) i pieseczka, ofkors!
... tak właśnie zleciała ta wiosna, nie wiem nawet jak i kiedy ...
Czy ten wpis oznacza kolejny wielki powrót? Tego nie wie nikt. Bardzo chciałabym nauczyć się systematyczności, natomiast wciąż uważam, że ten nieperfekcyjny blog powinien być moim spokojnym i bezstresowym miejscem zwierzeń :)
Popracuję nad tym, obiecuję!
Anqa.
P.S. Zdjęcia z krótkiego wyjazdu do Brennej, w Beskidy Śląskie, na przełomie czerwca i lipca. Wspomnę o tym przy podsumowaniu lipcowym. Dla spostrzegawczych gdzieś tam w tle Beneczek plądrujący podwórko przy wynajętym domku :)


Prześlij komentarz