Miesiąc powoli się kończy, czas więc na podsumowanie kosmetyczne :)
Zapraszam!
#
Zacząć chciałabym od pielęgnacji.
Tutaj wyróżniam 5 produktów, które mi towarzyszą codziennie od kilku tygodni.
Po ospie wietrznej, która mnie zaatakowała na początku miesiąca, zostało mi bardzo dużo nieprzyjaciół na twarzy. Moja cera była zanieczyszczona i potrzebowałam czegoś, co mnie z tego wyleczy. Nauczona doświadczeniem sprzed kilku lat, kiedy zmagałam się z cerą z niedoskonałościami, sięgnęłam po sprawdzony już krem Effaclar DUO marki LaRochPosay.
Ulubieniec w walce z nieczystościami na twarzy- u mnie sprawdza się naprawdę bardzo dobrze. Krem jest lekkiej konsystencji, bardzo szybko się wchłania.
Nakładam dość sporą ilość produktu na noc, na oczyszczoną skórę. Wszelkie podskórne pryszcze są zmniejszone, a te gamonie, które już zdążyły narobić ambarasu na wierzchu- są skutecznie wysuszane. Skóra jest oczyszczana ze wszelkich brudów, które się nagromadziły. Krem może spowodować wysuszanie i łuszczenie się naskórka, ale jestem w stanie to przeżyć, aby później mieć czystą buźkę :) Można stosować go również na dzień, pod makijaż, jednak ja zalecam stosowanie tak mocnych kremów złuszczających w pielęgnacji wieczornej.
Biorąc pod uwagę, że w maju skończyłam 26lat i raczej już młodsza nie będę, zaczęłam zwracać większą uwagę na okolice wokół oczu. Mam oczywiście niewielkie zmarszczki, ale to zdecydowanie są zmarszczki mimiczne i nimi się nie przejmuję- lubię je nawet :)
Wcześniej stosowałam lekkie żele z Ziaji albo FlosLek. Od końca maja systematycznie, co wieczór, wklepuję krem z aktywną witaminą C również marki LaRochPosay- Activ C.
Czyta się na różnych forach, blogach o tym, że krem ten jest bardziej skierowany dla osób starszych ze względu na swój skład. Ja jednak byłam bardzo ciekawa tego, jak to z tym jest.
Krem ma lekką żółtą barwę, jest konsystencji lekko żelowej, acz klejącej (?).
Wchłania się szybko, nie podrażnia mnie, nie sprawia uczucia pieczenia oczu. Czy zauważyłam jakieś super efekty? Nie do końca tego oczekuję, bo nie stosuję go na zmarszczki, a przeciw nim.
Chcę zapobiec powstawaniu zmarszczek i cieni wokół oczu- mam nadzieję, że z tym kremem będę dobrze zabezpieczona :) Lubię go za to, że po nałożeniu go pod moje oczy mam uczucie napiętej skóry, dobrze nawilżonej i zabezpieczonej.
Jak już wiemy, że na noc stosuję krem złuszczający, w dziennej pielęgnacji musi pojawić się coś, co moją skórę nawilży.
Skuszona promocją w jakiejś drogerii, kupiłam serum nawilżające marki Bielenda.
Serum wklepuję w twarz i po kilku sekundach ma skórę gotową do nałożenia kremu na dzień.
Produkt jest przyjemny w użyciu, ma wygodną aplikacje przez pipetkę, którą bardzo dobrze odmierza się odpowiednią dawkę serum. Jestem zadowolona z jego efektów na mojej skórze, co najważniejsze ie zapycha mnie i nie powoduje nowych zaskórników. Czasami nawet nie muszę aplikować kremu po zastosowaniu tego serum- moja skóra jest wystarczająco nawilżona. Przypomnę tylko, że jestem posiadaczką cery mieszanej ze skłonnością do przetłuszczania się- być może dla osób ze skórą suchą, ten produkt byłby niewystarczający.
Przedstawiam Wam również dwa produkty, które umilają mi moją pielęgnację każdego dnia.
Woda termalna Uriage oraz tonik marki Mixa.
Wody termalnej nie trzeba chyba nikomu specjalnie opisywać- drogocenna woda, która jest ukojeniem dla uwrażliwionej skóry, zaczerwienionej, oparzonej. Do stosowania jako mgiełka odświeżająca przy upalnych dniach, itp. Tonik natomiast jest stosowany u mnie do maseczek. Każdego poranka, kiedy zmywam wszystkie warstwy pielęgnacji wieczornej, nasączam tym tonikiem bawełnianą ściereczkę jednorazową (dostępną w Rossmannie) i przykładam do twarzy na kilka minut. Produkt nie podrażnia, skóra nie piecze i nie jest zaczerwieniona. Nie zawiera alkoholu, ani innych składników, które dawałyby uczucie ściągnięcia, itp. Przyjemniaczek w użytku :)
#
Mając już za sobą wszystkich ulubieńców pielęgnacji, czas na kolorówkę.
Tutaj mam 3 gagatków, ale jakże zacnych :)
Ukochany tusz do rzęs o kilku miesięcy, niezmienny w mojej toaletce.
Ten i żaden inny- L'Oreal, Volume Million Lashes.
Idealna szczoteczka dla moich rzadkich i cienkich rzęs. Ładnie pogrubia, podkręca i lekko wydłuża.
Daje taki efekt na moich rzęsach, jak żaden inny wcześniej. Uwielbiam go- tyle :)
Wyróżniam także róż do policzków- najczęściej po niego sięgałam.
Uważam, że jest zapomniany przez strefę urodową, a szkoda.
NYX- kolor Angel.
Delikatny róż do policzków w kolorze zgaszonej brzoskwini. Pięknie naturalny efekt na twarzy.
Jest idealnym wyborem do każdego makijażu, nie ważne co przeważa- kolorowe oczy, mocna czerwień na ustach, czy inne. Angel wygląda dobrze nawet bez konturowania twarzy, jest niebiańsko naturalny- kocham, kocham, kocham :)
I na sam koniec, moja perełka.
Podkład, nad którym zastanawiałam się długimi dniami przed zakupem.
Produkt drogi i raczej mało znany. Guerlain, Lingerie De Peau.
Podkład dający bardzo aksamitne wykończenie, dobrze średnio kryje, jest bardzo komfortowy w noszeniu w ciągu dnia. Jest drogi i przez wiele kobiet uznany za niewart swojej ceny.
W najbliższym czasie planuję napisać post z recenzją tego podkładu, pokażę go z bliska na twarzy i opowiem o nim więcej.
To już wszystko!
A jacy są Wasi ulubieńcy tego miesiąca?
Macie jakieś swoje zdanie na temat tych produktów, które ja dziś wymieniłam?
Dajcie znać, jakie inne kremy pod oczy Wy polecacie :)
Pozdrawiam,
Anka.









Jestem bardzo ciekawa wody termalnej Uriage, obecnie mam wodę z Avene, z której jestem niesamowicie zadowolona.
OdpowiedzUsuńPolecam, warto spróbować. Wody termalnej Uriage nie trzeba osuszać ;)
UsuńMam to serum z Bielendy- jeszcze szczelnie zamknięte, zastanawiam się czy mogę go latem używać :)
OdpowiedzUsuńPolecam spróbować :) jeśli na dzień będzie nieodpowiedni, na noc może okazać się dobrym produktem do nawilżenia skóry po całym dniu w ciężkich warunkach latem :)
UsuńPamiętaj, że nawilżać skórę trzeba cały rok :) pozdrawiam.
Z tych produktów mam tylko tonik, który również sobie chwalę :)
OdpowiedzUsuńTaki niepozorny, a jednak ;)
UsuńPrześlij komentarz