Dziś wyznaję grzeszki popełnione w drogerii!
Utrzymuję teorię, że poczłapałam tylko po kilka potrzebnych produktów :)
To, co wpadło do koszyka między półkami, uznajmy również za niezmiernie potrzebne :P
Wiele z tych produktów jest dla mnie nowością.
Kilka z nich znam i kupiłam ponownie.
Zaczynamy od bardzo podstawowych produktach w każdej łazience, czyli od produktów do włosów.
W promocji były wszystkie szampony oraz odżywki marki Pantene.
Skusiłam na wersję Aqua Light, której wcześniej nigdy nie miałam.
Uznałam, że na ten okres letni ta wersja będzie całkiem spoko...
Jeszcze nie używałam, mam kilka innych rozpoczętych.
Kolejną nowością u mnie jest produkt Bielendy- krem koloryzujący.
Producent obiecuje 10 korzyści z używania tego kremu.
Przede wszystkim kupiłam go do stosowania na nogi. Mając krótkie spodenki, bądź sukienkę/ spódnicę, chciałabym uzyskać szybki efekt ładnej skóry nóg. Podobno się sprawdza- ma sporo dobrych opinii w Internetach. Zobaczymy :) Dajcie znać, czy używałyście.
Coś, czego byłam bardzo ciekawa odkąd pojawiło się w sferze kosmetycznej:
mgiełka matująca do twarzy.
Mój zamysł jest taki, aby nosić ją w torebce i użyć w ciągu dnia na twarz, kiedy będę potrzebowała zmatowienia makijażu.
Jestem bardzo ciekawa, czy się sprawdzi.
Sięgnęłam również po krem od Mixa.
Krem przeciwzmarszczkowy i rozświetlający zarazem.
Podobno od lat 30, ale ciii :) Jest bliżej niż dalej ;)
Jeszcze nie wiem, czy będę używać na dzień, czy na noc.
Jeśli któraś z Was miała okazję używać tego produktu, bardzo proszę o informację, jakie są Wasze wrażenia.
Jako totalną nowość, nie tylko na półkach sklepowych, ale również u mnie jest antyperspirant Garnier NEO w sprayu.
Całe swoje życie używam antyperspirantów w sztyfcie, bądź w kulce.
Co mną targnęło, żeby kupić ten? Nie mam pojęcia :D Po prostu :)
Czas na produkty, które już znam i używałam wcześniej.
Cała seria produktów Wellness & Beauty była również w cenach promocyjnych, co mnie usprawiedliwia :) Olejek do kąpieli i pod prysznic oraz dwa olejki do ciała.
Uwielbiam i są moimi ulubieńcami od lat.
Pięknie pachną (niezależnie od wersji) oraz cudownie nawilżają skórę.
Wracam z podkulonym ogonem do bursztynowej odżywki- wcierki do włosów od firmy Jantar.
Będzie to już moja 3 lub 4 buteleczka.
O tej odżywce nie trzeba dużo mówić- u mnie powoduje szybszy wzrost włosów, zagęszcza je.
Skończył mi się suchy szampon, dlatego też w zakupach znalazł się ten oto gagatek.
Zawsze kupuję szampon Batiste, jeszcze nie zdradziłam go z żadnym innym.
Tę wersję zapachową mam pierwszy raz, ale osobiście nie zwracam na to uwagi :)
Używam tego produktu co drugi dzień, aby nie myć włosów codziennie. Staram się odzwyczaić moje kudły od częstego mycia, żeby też nie przetłuszczały się tak szybko... Coś trzeba z tym zrobić, podobno ten sposób jest skuteczny :)
I ostatnie dwa produkty, które kupuje zawsze, zawsze, zawsze :)
Krem do rąk Evree oraz zmywacz do paznokci Isana.
Krem jest najlepszy na świecie wg mnie- pięknie nawilża i cudownie pachnie. Zawsze wcieram w dłonie na noc, a rano skóra dłoni jest mięciutka i przyjemna w dotyku.
Zmywacz zmywa każdy lakier szybko i skutecznie. Nie rozmazuje tego lakieru, nie brudzi skóry wokół paznokcia. Nie ma lepszego za tak niską cenę :)
Więcej grzechów nie pamiętam.
... tak, te wszystkie produkty były mi bardzo potrzebne :)
Jak jest z Wami?
Kupujecie intuicyjnie, czy zawsze trzymacie się zaplanowanej listy zakupów?
Miłego dnia!
Anka











Kiedyś miałam wcierkę Jantar, ale niestety nie sprawdziła się u mnie najlepiej. ;/
OdpowiedzUsuńTak to już bywa, że nie wszystko się u wszystkich sprawdza 😔
Usuńzmywacz isana jest najlepszy:)
OdpowiedzUsuń👌
UsuńPrześlij komentarz