#
Na początku nie mogę nie wspomnieć o mojej obecnie ulubionej serii BIELENDA- ROSE CARE.O trzech produktach tej firmy napisałam osobny post (tutaj).
W moim użytku jest woda różana, serum oraz olejek myjący.
Nie będę się kolejny raz rozpisywać na ich temat, zachęcam do przeczytania wpisu.
Jednym słowem tylko podsumuję: POLECAM :)
Coś, co jeszcze skradło moje serce, również miało swoje 5min w postacie osobnego wpisu :) tutaj
Ukochałam sobie nawilżenie, a ten produkt jest doskonały dla mojej skóry traktowanej kwasami w pielęgnacji wieczornej :)
Mowa tutaj o maseczce nawilżającej NUXE. Produkt nie tani, ale warty zainteresowania.
Zachęcam do przeczytania posta na jej temat :)
#
Wśród kosmetyków kolorowych, w październiku namiętnie używałam nowości w mojej kosmetyczce.
Zachęcona ogromem pozytywnych opinii na temat tego produktu, kupiłam :)
SEPHORA- wypiekany puder mineralny.
Mój kolor to Light z numerem 05. Jest najjaśniejszy odcień, właściwie nie dający koloru na twarzy.
Porównałabym go do kolorystycznie do pudru mineralnego MAC, Mineralize SkinFinish, także w kolorze Light.
Wykończenie bardzo naturalne. Można tego produktu używać samodzielnie, jak i na podkład. W obu przypadkach wygląda niesamowicie idealnie. Cera wygładzona, jedwabista. Jestem uzależniona od używania tego pudru. Nie zaszkodził mojej cerze, nie zapchał, nie uczulił. Wydajność jest również imponująca. Używam go właściwie codziennie od połowy września, a zużycie jest niewielkie. W zależności, jaki mam podkład oraz pielęgnację pod pudrem, utrzymuje się na twarzy od 5 do 9/10 godzin.
Jeśli miałabym znowu porównać go do pudru MAC- produkt Sephory jest zdecydowanie bardziej wydajny i kosztuje 59zł. Czego chcieć więcej? Puder mineralny marki Sephora i efekt photoshopa w rzeczywistości jest możliwy ;)
Kolejny produkt, który (powiedzmy sobie szczerze) nadużywałam to rozświetlacz.
Do łask wrócił "stary" przyjaciel od MySecret.
Znowu zachęcam Was do odwiedzenia mojego osobnego postu na temat tego produktu wraz z porównaniem do sławnej MaryLou -> tutaj
Zapewne wiele z Was już ten rozświetlacz zna, dlatego nie będę się rozpuszczać nad jego efektem.
Jest pięknie subtelny i tyle :)
I rzecz, po którą najczęściej sięgałam do aplikacji na usta, to olejek w formie błyszczyk.
Wiem, że jest szał na olejki tego typu, dużo można czytać o tych od Clarins oraz Eveline.
Ja znalazłam podobny w szafie CATRICE w drogerii Hebe.
Dostępne są dwie wersje kolorystyczne- różowa oraz pomarańczowa.
Olejek jest przyjemny i daje lekko różowe wykończenie, ale nie jest bardzo widoczne.
Usta wyglądają soczyście i zdrowo.
Czy jest odczuwalne nawilżenie? Raczej nie, ale ja nie oczekiwałam od tego produktu nawilżenia, odżywienia ust. W mojej pielęgnacji od tego są inne produkty. Ten olejek był jednak najczęściej wybierany spośród innych szminek, pomadek, itp. Zawsze aplikacja była łatwa i przyjemna :)
Koniec!
Chętnie dowiem się, co Was urzekło w październiku, oraz czy znacie produkty, które ja wymieniłam powyżej ;)
Pogodnego weekendu, A.








Rozświetlacz My secret jest najlepszy, mogłabym go co miesiąc w ulubieńcach umieszczać :D
OdpowiedzUsuńFakt! ;)
Usuńnie znam żadnego z Twoich ulubieńców, ale o rozświetlaczu my secret naczytałam się już dużo pozytywnych recenzji:)
OdpowiedzUsuńniedawno do sprzedaży wszedł drugi odcień tego produktu, więc jeszcze się wszyscy naczytamy w najbliższym czasie ;)
UsuńPrześlij komentarz