Ulubieńcy ostatnich miesięcy | MARZEC, KWIECIEŃ, MAJ '17

Cześć!
Skoro już tak nadrabiam zaległości, nie mogę zapomnieć o ulubieńcach!
Ostatni wpis na ten temat pokazał się z podsumowaniem lutego, o zgrozo! :D

Dziś pokażę Wam kilka kosmetyków, które szczególnie polubiłam w miesiącach tej wiosny :)
... przynajmniej tej kalendarzowej ;)




Jak sami widzicie nie ma tego dużo, jak mogłoby się wydawać, że się nazbiera :)
Poza tym, wszystkie produkty są drogeryjne, łatwo dostępne, a najważniejsze- nie drogie!
No... Może oprócz pomadki ;)
Zapraszam!

Zaczniemy od tak banalnego produktu jak szampon.
Moja metoda mycia włosów opiera się zasadzie: zawsze myj głowę i włosy dwa razy szamponem.
I tak: za pierwszym razem zmywa się bród i cała reszta, za drugim razem możemy mówić o oczyszczonych włosach i czystej skórze, ewentualnie o działaniu danego produktu.


Od kilku miesięcy pod prysznicem stoi szampon Garnier z białą glinką i ekstraktem z cytryny.
Kosmetyk ładnie pachnie, ma kremową konsystencję o limonkowym kolorze.
Bardzo dobrze doczyszcza skalp głowy i włosy, podczas mycia wytwarza się gęsta piana.
Po zmyciu szamponu wodą, włosy są nieco szorstkie. Mimo to, odczuwalne jest odświeżenie i czystość. Wiadomo, że po takich produktach należy użyć odżywki, maski, etc., dlatego ta szorstkość mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, czuję, że włosy są na prawdę domyte.

Kolejny produkt do włosów, hit sfery kosmetycznej:


Odżywka/ wcierka z wyciągiem z bursztynu do włosów i skóry głowy- JANTAR.
U mnie już prawie puste opakowanie, ale mam już następne :)
Dla mnie jedyna odżywka dostępna w drogeriach, w dostępnej cenie, która działa. Po zimie miałam o połowę włosów mniej na głowie, nie wiem czym było spowodowane wypadanie, ale to było bardzo nie fajne... :/ Odżywka jest ze mną od prawie dwóch miesięcy i widzę ogrom wystających, krótkich włosów, które zaczęły rosnąć. Nawet kiedy przeczesuję włosy między palcami, czuję jakby było ich o wiele więcej niż jeszcze 3-4 miesiące temu.

Kolejny hit, który jest stałym elementem mojej wieczornej pielęgnacji:



Bielenda, NEURO GLICOL+VIT.C, serum odmładzające.
Produkt, który świetnie działa na moją cerę mieszaną, ze skłonnościami do przetłuszczania.
Już po kilku pierwszych użyciach widziałam znaczą zmianę w mojej skórze. Zrobiła się gładsza, wyrównana. Nie zauważyłam łuszczenia się, ani przesuszenia. W moim przypadku jednak zauważalne było szybsze świecenie się buzi w ciągu dnia w miejscach najbardziej strategicznych- czoło i nos. Nie przeszkadza mi to, bo zawsze nadmierne sebum odciskam bibułką, albo zwykłą chusteczką. Serum używam codziennie wieczorem, pod serum nawilżające oraz krem.
Jeśli jednak dla Was serum okaże się zbyt mocne, możecie używać jest 2-3 razy w tygodniu, jak zaleca producent. Ważne też, aby pamiętać i filtrach przeciwsłonecznych przy pielęgnacji porannej, ponieważ serum zawiera wysoką zawartość kwasu glikolowego. Producent odradza ten produkt osobom z cerą naczynkową.

Kolejny produkt do pielęgnacji, tym razem porannej, to totalny przypadek! :D
Bez chwili namysłu sięgnęłam po niego w Rossmannie, ponieważ miał bardzo niską cenę "na do widzenia". Taki niepozorny, a jednak!



Ciężko stwierdzić, czy jest to krem, czy może serum... Cokolwiek :)
EFEKTIMA, Collagenius Duo. Opakowanie plastikowe, dwie komory typu airless.
W jednej 100% kolagen w żelu, w drugiej serum przeciwzmarszczkowe.
To, co obiecuje producent- możecie przeczytać na zdjęciu powyżej.
To, co ja zauważyłam u siebie, to przede wszystkim lekkość produktu.
Kosmetyk szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy. Można śmiało aplikować kolejny produkt pielęgnacji po kilku sekundach.
Nie spowodował zanieczyszczenia skóry! Tego bałam się najbardziej, ale... Nic! :)
Czasami zdarzyło się, że w biegu rano nakładałam tylko ten preparat na twarz i wychodziłam z domu- nie odczuwałam dyskomfortu związanego z brakiem nawilżenia, itp. Czy zniwelował zmarszczki? Nie wiem, nie mam ich zbyt wiele ;) Czy liftinguje? Nie wiem, bo nie mam skóry, która tego potrzebuje :) Ale jeśli jeszcze gdzieś trafię na ten produkt, kupię na pewno, bo dlaczego nie...?
Jeśli ma to być dodatkowy etap pielęgnacji skóry, który nic złego nie powoduje, a nawet bardzo mi odpowiada, to ja chętnie będę go używać :)

Była już odżywka na porost włosów głowy, teraz czas na odżywkę do rzęs.
Przez wiele osób uwielbiana, przeze mnie też.



LONG4LASHES by OCEANIC.
Tak, jak zaczęły wypadać mi włosy, tak samo przerzedziły mi się mocno rzęsy.
Nie długo się zastanawiałam nad tym zakupem, po prostu poszłam do Super-Pharm i zgarnęłam na jakiejś promocji. Nie żałuję! Rzęsy się mocno wydłużyły, pojawiło się kilka całkiem nowych rzęs w miejscach, gdzie miałam ubytki. Odżywkę używam codziennie na noc, nie odczuwam pieczenia, nie mam objawów uczulenia. Jeśli już nawet mój R. zauważył różnicę i skomentował moje rzęsy na plus, to znaczy, że działa :D Producent zaleca używanie tego preparatu przez 3 miesiące, a później przerwę. Tak też chyba zrobię, ponieważ naczytałam się opinii, że używanie niezgodne z zaleceniami może prowadzić do podrażnień. Jak tylko skończę te pierwsze opakowanie- będzie przerwa. Kiedy poczuję potrzebę ponownej kuracji tym serum, wrócę z pewnością- efekt jest świetny.
Niestety- mój błąd , że nie zrobiłam zdjęć przed użyciem, więc teraz nie jestem w stanie pokazać Wam różnicy... :( jest jednak wiele wpisów w Internecie na temat tego serum, więc zachęcam do szukania :)

Zakończyliśmy etap pielęgnacyjny :)
Teraz 4 produkty do makijażu, które były ze mną praktycznie codziennie, nawet podczas tygodniowego urlopu w Rzymie. Sprawdzone perełki :)

Na pierwszy ogień- puder Healthy Balance BOURJOIS.





Puder w kolorze 52, vanilla. Delikatny, miękki w konsystencji, w żółtych tonach.
Opakowanie plastikowe, ale solidne, z lusterkiem.
Puder dla mnie idealny do aplikowania samodzielnego.
U mnie sprawdza się świetnie bez podkładu, jako puder wyrównujący koloryt cery.
Ma miękkie wykończenie, nie zostawia efektu pudrowości. Dla mnie niezastąpiony na urlopie, na upalne dni, kiedy potrzebuje coś nałożyć na twarz, ale nie chcę używać podkładów.



Drugi produkt od BOURJOIS w tych ulubieńcach, to również kultowy i znany kosmetyk- róż do policzków w kolorze 95- Jasper Rose.



Piękny, połyskujący, delikatny róż. Wypiekany, z ogromem drobin odbijających światło.
Nie mogę nie wspomnieć o zapachu, który przy pierwszym otwarciu od razu uderza po nosie :)
lekko duszący, ale urokliwy. Sam róż jest w plastikowym opakowaniu z lusterkiem i dołączonym pędzelkiem. Pędzelek nie jest najlepszy, ale od święta można i z nim coś wyczarować ;)



Jak już wspomniałam- bardzo delikatny efekt pozostawia na skórze.
Można oczywiście go budować wg uznania i preferencji :)
Pięknie rozświetla policzki, dodaje trochę radości, trochę takiej dziewczęcości... Cudo, mój numer jeden teraz! :)

Nie można zapomnieć o brwiach! Od ponad roku mam w swojej kosmetyczce ten produkt.
Nie zmiennie działa tak samo... Nie kończy się. I bardzo dobrze! :)



Pisak z aplikatorem pędzelka od Catrice, nr 040 Brow'dly Presents...
Precyzyjne narzędzie do pracy nad niedoskonałymi brwiami :)
Pisakiem tym możemy domalować pojedyncze włoski, uzupełnić ubytki, wyrysować idealny ostry koniec brwi... Niezliczone możliwości :)
Kolor brązowy z odcieniami szarości. Jest to ten ciemniejszy kolor pośród dwóch dostępnych w szafie Catrice. Jak się nie mylę jest to też ulubieniec Maxineczki, która często o nim wspomina w swoich filmikach na YT.



Na koniec pomadka, która robi ostatnio furorę wśród moich znajomych :)
Swego czasu robiła furorę w Internetach, później została zapomniana.
Ja wygrzebałam ją z czeluści swoich wszystkich pomadek i jest! Na nowo się zakochałam :)




MAC, pomadka matowa w kolorze Candy Yam-Yam.
Piękny, intensywny róż z dodatkiem odcienia fuksji. Mocno napigmentowana, trwała.
Dużo komplementów zebrało się ostatnio dzięki tej pomadce ;)
Nawet mój R. mówi o niej: "nasza ulubiona szminka! :D"
Jakiś czas temu pojawił się osobny wpis na moim blogu, gdzie możecie bliżej zobaczyć tę szminkę oraz dwie inne, podobne pomadki z porównaniem na zdjęciach. Zapraszam tutaj.

I tak, to wszystko! :)
Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca :)
Jeśli macie jakieś swoje doświadczenia z produktami, które u mnie się sprawdziły- dajcie znać w komentarzach :)

Pozdrawiam, A.

7 Komentarze

  1. Wow wiele ciekawych kosmetykow, jestem zaciekawiona szamponem z biala glinka? Wow ciekawe jak by sie sprawszil na mojej czuprynie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ten puder z Healthy mix jest super, uzywam go od kilku lat :) tak samo lubie long4lashes i chyba do niej wroce..

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę w końcu kupić ten szampon z Garniera, już kolejny raz o nim czytam ;) Ta odżywka Jantar tez interesująca :D A pisak z Catrice dla mnie to kompletny bubel. Mam co prawda inny kolor, ale wyrysowanie brwi tym pisakiem zajmie mi pół dnia... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie ten szampon wcale się nie sprawdził, bardzo przetłuszczały mi się po nim włosy. Z wcierek wolę Radical, po niej zauważyłam lepsze efekty niż po Jantar. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia, super kosmetyki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. serum z Bielendy mnie zaciekawiło

    OdpowiedzUsuń
  7. Różne opinie czytam o wcierce Jantar ale chyba w końcu sama sprawdzę na naszych czuprynach :)Bardzo podoba mi sie kolor pudru, pomadki MAC ( co ze mnie za blogerka ! ) wciąż jeszcze nie trafiły w moje ręce ale na pewno nadrobię , wszak kolory piękne a i trwałość wszyscy zachwalają :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Sprawdź!