Jakiś czas temu wróciłam do hybryd. Nie, nie robię ich sama - próbowałam, ale frustracja z tym związana mnie przerasta :) postanowiłam zostawić tę profesję fachowcom. Znalazłam nieopodal mieszkania miejsce, gdzie jest przyjemnie, szybko i nie za miliony monet.
W związku z przerwą wiosenną, jaka się tutaj pojawiła na blogu, a także przerwą w malowaniu paznokci w ogóle nie pokazywałam swoich dłoni zbyt często. Czas na zmiany!
Kolor, który wybrałam na najbliższe dni, to słonecznikowy odcień żółci/pomarańczy?
Sami oceńcie, zdjęcia bez filtrów ;)
Niestety, przy zbliżeniach widać, jak wygląda pigmentacja.
Przy dwóch warstwach wciąż przebijają jasne okolice brzegowe paznokcia.
Teoria o żółtych produktach kosmetycznych jest prawdziwa ;) problemy z pigmentacją i równym rozłożenia produktu potwierdzone.
Nie wiem, czy kiedykolwiek się jeszcze zdecyduję na taki kolor.
Bardzo mi się podoba efekt, na opalonej dłoni wygląda obłędnie, natomiast przy bliższym spotkaniu traci na wartości ;) mam tylko nadzieję, że utrzyma się godnie do następnego spotkania z panią Julią. Jeśli wytrzyma nienaruszony - przemyślę kolejne spotkanie.
Jak Wam się podoba?
Wybieracie kolory nawiązujące do pory roku, nastroju, czy aktualnych trendów?
A może jesteście wierne jedynym rozwiązaniom od lat?
... ja mam różnie, nigdy nie wiadomo ;)
Anqa.




Pięknie ten kolor wygląda na Twoich pazurkach :) Ja maluję jedynie paznokcie stóp, u rąk tylko manicure japoński :)
OdpowiedzUsuńja zawsze idę na paznokcie z myślą o delikatnym, naturalnym kolorze, a i tak zawsze wychodzi inaczej... :)
UsuńPrześlij komentarz